Rozdział 01 z 07

Co to clipping?

Model, w którym marka płaci twórcom za wyświetlenia krótkich wideo, a nie za sam fakt publikacji. Skąd się wziął i na czym polega jego przewaga.

Marka szykuje dużą premierę, gry, albumu albo aplikacji, i zamiast wydać cały budżet na klasyczne reklamy mówi internetowi: tnijcie nasz materiał na krótkie klipy, wrzucajcie na TikToka i Shortsy, a my zapłacimy wam za każde 1000 wyświetleń.

Tysiące montażystów rzuca się do roboty, w kilka tygodni powstają dziesiątki tysięcy klipów, a marka płaci wyłącznie za realnie obejrzany content. To nie hipoteza. Na Zachodzie dokładnie tak wyglądają dziś premiery największych tytułów gamingowych i muzycznych: oficjalne kampanie clippingowe z pulami przekraczającymi 100 tysięcy dolarów i stawką liczoną za każdy tysiąc wyświetleń.

Robią to wytwórnie muzyczne promujące single, streamerzy budujący zasięgi, aplikacje walczące o pobrania, podcasty, firmy SaaS-owe, marki odzieżowe, a nawet producent gry planszowej wprowadzanej do sieci Target.

Definicja

Clipping, od angielskiego clip, czyli klip albo wycinek, to model współpracy, w którym marka płaci twórcom za wyświetlenia krótkich materiałów wideo związanych z tą marką, publikowanych na kontach twórców. Głównie na TikToku, Instagram Reels, YouTube Shorts i X.

Dwie różnice, które robią cały model

Pierwsza dotyczy momentu płatności. W klasycznej współpracy influencerskiej płacisz z góry za posta u influencera. Tutaj płacisz z dołu, za wynik. Twórca, nazywany clipperem, publikuje klip na własną odpowiedzialność. Jeśli klip zbierze 500 wyświetleń, zarobi grosze albo nic. Jeśli zrobi milion, zarobi konkretne pieniądze, a marka i tak zapłaci mniej, niż kosztowałby ją ten sam zasięg w płatnych reklamach.

Druga to rozproszenie. Zamiast jednego twórcy z dużym zasięgiem kampania angażuje dziesiątki albo setki małych i średnich kont. Algorytmy platform short-form nie premiują wielkości konta, tylko jakość materiału. Dobry klip z konta o 200 obserwujących potrafi zrobić milion wyświetleń. Clipping to sposób, żeby postawić bardzo wiele losów na tej loterii jednocześnie, płacąc tylko za losy wygrane.

Skąd się wziął ten model

Wywodzi się ze sceny streamerskiej. Fani od zawsze wycinali najlepsze momenty streamów i wrzucali je na TikToka, budując zasięgi swoim idolom za darmo. Ktoś w końcu wpadł na pomysł, żeby zacząć im za to płacić w przeliczeniu na wyświetlenia. Tak z fanowskiego hobby zrobił się rynek, na którym dziś pojedyncze kampanie mają budżety liczone w setkach tysięcy dolarów.

Na Zachodzie clipping urósł już do rozmiarów osobnej gałęzi marketingu, z wyspecjalizowanymi agencjami i clipperami traktującymi to jak pełny etat. W Polsce dopiero raczkuje, i właśnie dlatego warto zrozumieć go teraz, zanim zrobi się tłoczno.